sobota, 3 stycznia 2015

Epilog I



Czas obecny  -  od zniknięcia Hermiony minęły trzy miesiące


          Draco siedział samotnie na kanapie w swoim mieszkaniu. Pił jego ulubiony ostatnio sok porzeczkowy. Jak każdego ranka rozmyślał o historii, która wydarzyła się niedawno. Nie pozbierał się do końca po utracie Hermiony. Śledztwo dowiodło, że wszelki ślad po niej zaginął. Tak jak i po chłopaku o fikcyjnym nazwisku - Tomasie Jamie.

    Sprzedawca Roger L. i pracownik Bertoniusz C. w śledztwie w sprawie zaginionej dziewczyny  zeznali, że Hermiona Granger tego dnia wyszła z chłopakiem, który podawał się za Tomasa Jamiego. Tomas Jamie był pracownikiem tymczasowym w Dziurawym Kotle. Nic więcej o nim nie wiadomo. Kiedy wraz z dziewczyną opuścił pub, ślad się urwał (...). Długo poszukiwano ciała dziewczyny lecz bez skutku. Dzisiaj ministerstwo magii uznało czarodziejkę za nie odnalezioną, według ustawy nr 393 paragrafu o zaginionych czarodziejach. Minęło już kilka tygodni, poszukiwania jeszcze nie zostają całkowicie zawieszone. Wszyscy współczują rodzicom i bliskim. Harmiona Granger na wieki będzie wspominana jako bohaterka, która pomogła ocalić świat magii przed Lordem Voldemortem.

          Ten artykuł można było przeczytać w każdej gazecie trzy miesiące temu. Draco nadal nie mógł w to uwierzyć. Jego ukochana zaginęła. Czy już nigdy jej nie zobaczy? Nie potrafi sobie wybaczyć, że tamtego dnia wyjechał i zostawił ją całkiem samą, kiedy była w takim stanie.
         Długo jej szukał, więc nigdy nie straci nadziei. Będzie żył - dla niej. Będzie na nią czekał.
         Bardzo się zmienił prze te ostatnie tygodnie, nie był już chłopcem. Jego rysy twarzy nabrały męskości, w oczach pojawił się dojrzały błysk. Może było to wywołane stresem i wiecznym smutkiem. Postanowił jednak pójść dalej, spełnić się jako lekarz. Wierzył, że dziewczyna byłaby z niego dumna.
  -  To do pracy  -  powiedział do siebie.
          Rozglądnął się po jego ciasnym mieszkanku. Nie chciał się stąd wyprowadzać. Tak wiele dobrych wspomnień tutaj przeżywał. Wszystkie o niej. Wstał z kanapy, wyszedł z mieszkania, zamykając za sobą drzwi i ruszył pieszo do najbliższego szpitala, w którym odbywał praktyki na uzdrowiciela.

2 komentarze:

  1. Jak można tak zakończyć taką historię!? Jak w takim momencie zobaczyłam napis "epilog", to zrobiło mi się przykro, że tak szybko przeczytałam to opowiadanie, ale jak przeczytałam epilog to się po prostu rozpłakałam... Zdecydowanie wolę happy and, już nie mówiąc, o tym, że ten koniec był wyjątkowo smutny! Tyle ode mnie, idę płakać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcę Ci podziękować :) bez Twojego komentarza nie dostałabym weny, dzieki której tworzy się dalsza część historii.
      Dlatego dziękuję:*

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz!